Olej z owoców marula zastosowanie w Namibii

Zastosowanie owoców marula przez lokalne społeczności Namibii


Owoce maruli- zastosowanie w Namibii

Na pierwszy rzut oka owoc nie jest dobrym źródłem pożywienia, składa się bowiem z grubej skóry, cienkiej warstwy soczystego miąższu i wielkiej, bardzo twardej pestki. Dzięki wysokiej koncentracji witamin, tłuszczów i minerałów marula zyskała wiele zastosowań. Owoce nadają się do spożycia prosto z drzewa. Robi się też marne wina, bo cukru tam niewiele, a wspaniały aromat owocu znika w czasie fermentacji. Mętne wino koloru białego ma nudny smak, ale w Afryce nie mamy wiele do wyboru, musimy pić to, co mamy.

Owoc maruli z bliska

Produktem ubocznym przy wyrobie wina są ogromne pestki, które nauczono się wykorzystywać. Nigdy nie dowiemy się, jak dokonano tego odkrycia, domyślam się, że kiedy brakowało pożywienia, a wszędzie walały się suche pestki, ktoś wpadł na pomysł, by spożywać bogate w olej orzeszki znajdujące się w środku. Ogromna pestka maruli dzieli się na dwa do czterech komór zamkniętych miękkim korkiem. Dzięki umiejętnościom przekazywanym z pokolenia na pokolenie kobiety wiejskie są w stanie usunąć zaślepki, wydobyć orzeszki. Następnie stosowały ich jako składnik uzupełniający smak tradycyjnych potraw z kurczaka i mahango (papka z rosplenicy perłowej) albo jako środek nawilżający skórę po wyciśnięciu oleju.

Owoce marula (Oongongo) odgrywają ważną rolę w stylu życia ludu Owambo. Co roku jedna z ośmiu grup organizuje dożynki z okazji zbiorów maruli. Podczas uroczystości wszyscy piją wino z maruli. Tradycyjny sąd ludu Owambo zawiesza swoją działalność na trzy miesiące zbiorów maruli.

Po uzyskaniu przez Namibię niepodległości w 1990 r. tak zwany Wydział Spraw Kobiet, szukał możliwości generowania dochodu dla najbiedniejszych społeczności. Kobiety w czterdziestu wioskach były zapraszane na posiedzenia rady starców, by wymienić się pomysłami, w jaki sposób mieszkańcy będą w stanie zarabiać pieniądze? Sprawa nie była prosta, ponieważ produkcją alkoholu zajęły się już rok wcześniej firmy z RPA. W dodatku wymagało by to stworzenie nowej gałęzi przemysłu.

Produkcja oleju z maruli

W dyskusji pojawił się temat sprzedaży półproduktów pozyskanych z maruli. Należało nawiązać współpracę z zagranicznymi korporacjami. Dzięki pomocy na szczeblu ministerialnym oraz organizacji pozarządowych udało się zainteresować tym produktem odbiorców z zagranicy.

Dżemy z maruli
Smakowite dżemy z maruli stały się od niedawna popularne w RPA.
Kosmetyki z maruli
Przykłady kremów z maruli

Wydobycie orzeszków z twardej skorupy to bardzo czasochłonna i żmudna praca. Wymaga zaangażowania wszystkich dostępnych do pracy rąk. Na szczęście wydobyte orzeszki mają tak wielką ilość oleju, że mogą przetrwać do 4 miesięcy bez chłodni. Nie było to zawsze tak oczywiste. Po oficjalnym uruchomieniu projektu Trial Marula Oil Production Project w 1996 r. zajęło aż cztery lata, aby ustalić przydatność oleju marula jako produktu kosmetycznego. Następnie należało opracować technologię, spojrzeć na kwestie kontroli jakości, przeprowadzić szeroko zakrojone analizy oleju i negocjować z producentami kosmetyków i suplementów diety.

Drzewa maruli zwykle sadzi się na farmach w Namibii. Powszechnie uważa się, że drzewa te rosną na dziko. To połowiczna prawda, wprawdzie drzewa rosną same, bez opieki właściciela, ale z reguły zostały posadzone przez farmera. W Namibii panuje niepisane prawo pozwalające zbierać owoce maruli pod każdym drzewem. To ważne, bo ludzie nie mający swojej farmy, mają dostęp do maruli i mogą zarabiać pieniądze. Przy zakupie farmy, ludzie często pytają, czy rosną tam marule? Farmerzy doskonale wiedzą, że drzewo tworzy wyłącznie kwiaty jednopłciowe, dlatego w sąsiedztwie kilku drzew żeńskich musi być drzewo męskie.

marula owoce na drzewie

Zbiór i przetwarzanie maruli odbywa się wyłącznie przez kobiety. Podkreśliło to potrzebę współpracy kobiet w regionie, aby projekt był opłacalny ekonomicznie. W ten sposób powstała kobieca spółdzielnia Eudafano w miasteczku Ondangwa (Eudafano oznacza luźno pracujemy razem), oparta na stowarzyszeniach wiejskich w dwunastu obszarach centralnej Namibii. Eudafano zatrudnia ośmiu pracowników fizycznych. Dziewięcioosobowa rada kobiet zarządza produkcją i dzieli fundusze. Przy udanych zbiorach, fabryka Eudafano produkuje 8t oleju marula rocznie i 4t oleju melonowego. Duży worek 40 kg pestek maruli daje 12 litrów oleju, a worek 40 kg nasion melona - 10 litrów. Duże białe torby wypełnione nasionami i ziarnami czekają w korytarzach fabryki na przetworzenie. Ciasto melonowe i ciasto marulowe, produkty uboczne tego procesu, są kupowane przez społeczność do żywienia świń, kóz i kurczaków. Zwykła prasa śrubowa wyciska olej, który jest eksportowany do Wielkiej Brytanii w beczkach o pojemności 25 lub 210 litrów, z portu w Walvis Bay. Następnie olej zostaje oczyszczany i sprzedawany firmom kosmetycznym.

Eksport oleju wzrósł o 188%, z 3.419 ton w roku 2009 do 9.880 ton w 2014. (tak podała gazeta Namibian Sun, wg. moich obliczeń wzrost eksportu wyniósł 252%).

Zastosowanie oleju maruli w kosmetykach

Świeży olej marula ma przyjemnie lekki orzechowy zapach i jasnożółto-pomarańczowy kolor. W procesie rafinacji usuwane są tak zwane „czerwone jednostki” i inne szkodliwe składniki, takie jak wolne kwasy tłuszczowe i niepożądany zapach oleju.

Olejek marula zawiera przeciwutleniacze, jest stabilny i dobrze miesza się z innymi składnikami kosmetycznymi bez reakcji negatywnych. To, podobnie jak inne cechy oleju, sprawia, że można go stosować na tym niszowym rynku. Namibia jest pierwszym krajem na świecie, który sprzedaje olej marula do produkcji wysokiej jakości produktów kosmetycznych.

Proces, w którym kobiety pozyskują orzeszki, nazywa się dekortacją. Odbywa się to w porze suchej od czerwca do września, po opadnięciu owoców maruli z drzew w porze deszczowej od stycznia do maja. Dodatkową zaletą jest fakt, że można je pozyskiwać nawet po roku od zjedzenia lub ognicia miąższu owocu – zawartość pestki pozostaje bezpieczna (gotowa do kiełkowania w wilgoci).

Proces dekortacji jest bardzo pracochłonny i wymaga dużo czasu. Na szczęście można go wykonywać w domu.

Wino z maruli

Mieszkańcy Afryki wytwarzają wino z owoców maruli w procesie bardzo podobnym do tradycyjnych technik produkcji wina z winogron. Błędnie nazywa się to piwem, bo produkt podobny jest z wyglądu do piwa z soi. Dokładny przepis jest zwykle tajemnicą rodzinną ale każdy obejmuje zbieranie, selekcję i mycie owoców maruli, a następnie wyciskanie soku i rozgniatanie miąższu. Powstaje warstwa kożucha, którą usuwa się, a sok poddaje się spontanicznej fermentacji.

Proces fermentacji ma kluczowe znaczenie, a zastosowanie kultur starterowych, zarówno monokulturowych, jak i mieszanych, pochodzących z rodzimej mikroflory owoców maruli, może poprawić konsystencję i jakość produktu końcowego. Ta tradycyjna, ale wciąż ewoluująca metoda pozwala na produkcję wyjątkowego i aromatycznego wina, które jest głęboko zakorzenione w kulturze afrykańskiej.

Najwyższe dochody przynosi produkcja wina z maruli. W Oshakati, w północnej Namibii, lokalni handlarze sprzedają wino marulowe. Oferowane są duże plastikowe pojemniki z winem na rynku Oshakati. Jedynie kobiety sprzedają wino i wiele z nich przywozi swoje wina z odległych wiosek. Wino szybko się psuje, dlatego dostępne jest tylko w sezonie od stycznia do maja. Przeciętnie na rynku spotkamy około 30 kobiet sprzedających sfermentowany sok marula, znanym lokalnie jako omagongo. Cena wina wynosi około 13 N$ za litr, kobiety zarabiają do 550 N$ dziennie. 13 N$ nie jest tanio, osobiście wolałbym piwo z supermarketu, jednak lokalna ludność wierzy w specjalne właściwości tego trunku. Ludy Bantu uważają tradycyjne piwo za pożywienie, nie za napój. Od młodych lat piją to wino, przez co uwielbiają jego smak. Każda partia omagongo smakuje inaczej- niektóre są słodkie, niektóre kwaśne, a niektóre mają wyższą zawartość alkoholu niż inne, ponieważ pozostawiono je do fermentacji dłużej. Każdy klient wie, jaki jest jego gust i ma konkretnych handlowców, od których woli kupować. Tradycyjnie tylko kobiety wyciskają sok owocowy, fermentują i sprzedają, mimo że mężczyźni stanowią największą grupę konsumentów. Kobiety zwykle spędzają długie godziny pod drzewami marula, zbierając owoce, które spadły na ziemię. Wyciskanie soku zaczyna się zwykle wczesnym popołudniem, po powrocie z pola. Pozostaje tylko zazdrościć wolności, nie potrzebne jest pozwolenie na handel alkoholem, nikt nie słyszał o kasach fiskalnych, nie płaci się podatku.

Omagongo dostępne jest też w Windhoek w cenie 20 N$ za litr. Przeciętna handlarka przywozi z Oshakati 5 pojemników wina o pojemności 25 litrów. Kiedyś przewóz był darmowy, wystarczyło kupić bilet, teraz musi płacić 100 N$ za każdy pojemnik. Na 25 litrowym pojemniku zarabia więc 400 N$, po odjęciu opłaty za autobus. Handlarka przyznała że w sezonie zarabia więcej że sprzedaży wina z maruli niż ze sprzedaży oshikundu (piwa z rosplenicy perłowej) przez cały rok, choć jeździ do Windhoek co dwa tygodnie.

To właśnie wino z maruli jest kultowym napojem, nie likier Amarula. Amarulę wymyślił drugi najbogatszy człowiek w RPA, Anton Rupert. W skrócie powiem, że największe pieniądze Anton zrobił po zakupie upadającej angielskiej firmy tytoniowej. Dzięki swoim zdolnościom do marketingu i wprowadzeniu nowatorskich marek papierosów, szybko stał się jednym z największych producentów papierosów na świecie. Założył też firmę Distell produkującą brandy i eksportującą wino. W chwili szczerości powiedział: „Wino jest dla zabawy. To nie jest biznes. Prawdziwa zabawa w winie zaczyna się, gdy przestaniesz tracić pieniądze. Każdy z zarządu Distell powie ci, że Amarula to biznes, a Klipdrift (brandy) to marka”.

Sprzedaż wina z maruli przy szosach
Sprzedaż wina (piwa) omagongo przy szosie w okolicach Windhoek.