Rośliny na pustyni
Commiphora też znalazła zastosowanie przez ludność Himba. Jej aromatyczne soki używane były jako perfumy. Zwierzęta żyjące w tym suchym, nieprzyjaznym środowisku też nauczyły się wykorzystywać lokalną roślinność. Sukulent zwany dollar bush (Zygophyllum stapfii) zawiera na tyle wilgoci, że jego liście zaspakajały pragnienie oryksów i zebr. Zawierają one wystarczająco dużo wody, żeby wypełnić chłodnicę samochodu w razie potrzeby. Dowiedziałem się też, jak niektóre rośliny wydzielają gazy, kiedy jedzone są przez zwierzęta. Ta samoobrona zmusza zwierzęta do przejścia dalej, zanim zniszczą całą roślinę.
W Kuidas Camp przy Huab River Valley oglądaliśmy przez teleskop namibijskie gwiaździste niebo. Było to wspaniałe doświadczenie. Nigdy w życiu nawet nie wyobrażałem sobie, że może istnieć tyle odległych galaktyk. Niedocenione w Namibii jest niebo, zwłaszcza nocą! Pełne gwiazd i czyste jak nigdzie indziej. Jesteśmy w najmniej zanieczyszczonym sztucznym światłem regionie Namibii. Oznacza to, że choć mamy nad głową to samo, co np. w Windhoek, widzimy na nim znacznie więcej gwiazd. Naturalną ciemność chroni się już tak, jak zagrożone gatunki. To taki nieoficjalny park nocnego nieba. Następnego ranka poszliśmy na pieszą przechadzkę do zabytkowych rycin wykonanych przez Buszmenów i zobaczyliśmy więcej unikalnej dla tego regionu roślinności.
Dowiedziałem się o niesionych przez wiatr nasionach traw, które pod wpływem wilgoci z mgieł wkręcają się, niby korkociąg w piasek. Trudne do uwierzenia, ale kiedy polizałem jedno z tych nasion, zaczęło kręcić się w mojej dłoni. Pozostałą część poranka spędziliśmy na podziwianiu czerwonych i purpurowych skał na Karoo Sequnce.
Poranna mgła już dawno podniosła się, więc mogliśmy ponownie wystartować. Obserwowaliśmy uchatki i nadbrzeżne wydmy, po czym wylądowaliśmy w Terrace Bay. Wkrótce jechaliśmy Land Roverem w kierunku wysokich wydm piaskowych. Złote wydmy ciągnące się kilometrami miały jakby powtarzający się purpurowy deseń większych ziarenek piasku.
Odgłosy dochodzące z wydm były głośniejsze niż się spodziewałem, ale mogą podobno być jeszcze silniejsze. Przed lądowaniem na naszym ostatnim kempingu, przelecieliśmy ponad białą równiną i z zalesioną południową częścią z czterema czarnymi nosorożcami. Przy obiedzie wspominaliśmy naszą całą podróż. Opowiadaliśmy z pasją o buszu i wspaniałym kraju, jakim jest Namibia.