Namibia taniej, relacja


Namibia samemu, relacja

Ciąg dalszy z:

Dzień po wycieczce, dzieliliśmy pustynię z tłumami turystów w Sossusvlei i Deadvlei, dwóch najbardziej popularnych miejscach Namibii. Deadvlei Tłumy nie zmniejszają magii wydm ciągnących się w nieskończoność, uroku Dead Vlei, kiedyś wypełnionej wodą, teraz otoczonej morzem piasku, popękanej z pragnienia. Wspięliśmy się na Wydmę 45, strzelając setki zdjęć, tylko wiatr niosący piasek zakłócał ciszę.

Lot balonem na gorące powietrze nad pustynią Namib jest drogi, ale zdarza się to raz w życiu – takiego doświadczenie szkoda sobie odmówić. Startując o świcie, oglądaliśmy wschód słońca nad Namib-Naukluft, płynęliśmy nad wydmami, które wyglądają jak z plasteliny. Widok z zupełnie innej perspektywy na pustynny krajobraz z powietrza, a gdy palniki gazowe są wyłączone - kontemplacyjna cisza z podziwem spada na uzbrojonych w aparaty fotograficzne turystów w koszyku. Po magicznym locie, obfite śniadanie, szampan, salami z zebry, wędzony łosoś i świeżo upieczone rogale serwowane u podnóża falistych wydm.

Wyjechaliśmy z Sossusvlei do Swakopmund i nie mogliśmy minąć oazy pustynnej Solitaire bez szarlotki, uważanej za najlepszą w Namibii. Właściciel sklepów, piekarz i burmistrz Moose McGregor kroił ogromne plasterki swojej szarlotki, które były naprawdę przepyszne. Niestety, Moose już zmarł.

Wjeżdżając do Swakopmund, z uroczymi budynkami kolonialnymi, czułem to jak przyjazd do Niemiec zimą, zwłaszcza, że temperatura spadła dobre 20 stopni w porównaniu z Sossusvlei. Zapach morza po długim pobycie na pustyni wzmaga ochotę na ostrygi i wino na Jetty 1905, mile widziane jest wytchnienie od żywności kempingowej. Restauracja znajduje się na końcu molo i można (niepokojąco) oglądać w dole fale oceanu przez szyby w podłodze podczas jedzenia krewetek Tempura.

Wizyta w Swakopmund nie byłaby spełniona bez sprawdzenia chociaż jednego z oferowanych tu zajęć. Wybraliśmy sandboarding zamiast spadochroniarstwa, quad biking i jazdę konną, wszystkie okazały się być dobrą zabawą, mimo że spędziłem większość czasu na tyłku. Dzień zakończył się paroma piwami z Camelthorn Weissenbock, wypitymi w Swakopmund Brauhaus w Weissenbock, tej atrakcji też nie możesz pominąć na wycieczce do Swakopmund.

Nasza wizyta zakończyła się za szybko, zaczęliśmy podróż z powrotem do Kapsztadu. Po 900 kilometrach do Ai-Ais dojechaliśmy smołówką od Rechobot, wzdłuż niezwykle prostej i niepozornej B1, co wydawało się wiecznością. Tuż za Keetmanshoop wróciliśmy na żwirową drogę w kierunku kanionu rzeki Rybiej. Pomimo że błędnie ogłoszony został drugim największym kanionem na świecie, jest spektakularny i warty odwiedzenia.

Kiedy opadł zmierzch nad górami Huns, dołączyliśmy do grupy turystów powracających z wyczerpującego szlaku przez kanion rzeki Rybiej do gorących źródeł w Ai-AIS Restcamp.

Opuściliśmy Namibię drogą, którą wjechaliśmy, mijając drzewa kokerboom w porannym świetle do Vioolsdrif; nasz samochód był brudny, karty pamięci pełne. Czuliśmy, jakby nasza podróż trwała miesiącami.

Kilka tygodni później, wciąż znajdujemy ziarenka drobnego piasku z pustyni Namib w odzieży i butach - mile widziane wspomnienia w samym środku ruchliwego życia w mieście - krajobrazy, błękitne niebo i głęboka cisza pustyni w Namibii wciąż tam są, czekają na kolejnych turystów.