Busz z lotu ptaka
Wielu turystów pyta nas czy w RPA można filmować afrykański busz z użyciem dronów? Okazuje się, że drony stają się co raz łatwiej dostępne, ludzie wydają ciężko zarobione pieniądze na safari w Afryce. Marzą o zdjęciach, jakich nie ma nikt, dlatego planują wynająć albo zakupić drona.
W marcu 2016 roku pewien profesjonalny fotograf użył drona do filmowania kempingu Talamati. Wyjechał z czymś więcej niż z filmem, dostał karę R1000 (ok. 300 PLN) od zarządu parku. Moim zdaniem, kara ta nie była zbyt ciężka, fotograf z uśmiechem na twarzy zapłacił. SANParks czyli państwowy zarząd parków uznał że obecne przepisy zabraniają używania dronów na terenach parków narodowych w RPA. Fotograf Dean Polley został ukarany zgodnie z National Environmental Management Protected Areas Act 57 z roku 2003, zabraniającego użycie samolotu na terenie chronionego obszaru afrykańskiego buszu.
Fotograf upierał się, że nic nie wiedział o obowiązującym prawie. Było to bardzo naiwne tłumaczenie. Wiedział przecież że planuje zrobić coś nowatorskiego, co powinno być wpierw uzgodnione. Mógł poprosić o zgodę zarząd kempingu, zasugerować, że dzięki widokom z lotu ptaka kemping Talamati zobaczy wiele ludzi, będzie to swego rodzaju darmowa reklama. Wydaje mi się, że w Afryce zawsze można się dogadać z zarządem, uzgodnić cenę za takie pozwolenie i filmować.
Najważniejsze jest, by drony nie zakłócały spokoju innych wczasowiczów. Ben van Eeden, menadżer z Transgranicznego Parku Kgalagadi powiedział że drony będą konfiskowane. Zwrot będzie możliwy tylko drogą sądową. Jego zdaniem drony zakłócają spokój innych turystów. Tego właśnie nie rozumiem, Kgalagadi jest tak wielkim parkiem, że możemy śmiało pojechać w miejsce gdzie nie ma żywej duszy.
Zdaniem wielu, drony bardziej irytują zwierzęta niż ludzi. Może to być powodem podniesienia poziomu stresu. Prawdopodobnie zdarzył się przypadek, kiedy dron rozbił się obok stada słoni. Było to powodem paniki słoni i stada pawianów, które zmuszone było szukać innego schronienia. Pomimo zakazów, możliwe jest uzyskanie pozwolenia ale tylko dla profesjonalnych filmowców.
Drony na straży afrykańskiego buszu
Pojawiły się sugestie, że drony można wyposażyć w noktowizory, GPSy, czujniki podczerwieni. W ten sposób będą one latać nocą i strzec parków przed kłusownikami. Zarząd parków uważa jednak że technologia ta jest cały czas nowa i wciąż słabo rozwinięta jak na Afrykę. Pomimo że drony są w użyciu w wielu miejscach na świecie, w narodowym Parku Krugera nie zdają egzaminu. Pamiętajmy że mamy tutaj obszar ponad 20 tys km² na którym działają dobrze uzbrojeni i wyszkoleni kłusownicy. Ponad to, góry Lebombo nie chłodzą się wystarczająco szybko, powodując zakłócenia kamer reagujących na podczerwień. Pokrycie tak dużego obszaru wiąże się z wysokimi kosztami związanymi z utrzymaniem serwisów, miejsc startowych, sieci komunikacyjnej i oddziałów szybkiego reagowania.
Oto film nakręcony przez Deana Polley, za który autor musiał zapłacić R1000 kary. Warto było to zapłacić. Film jest ciekawie zrobiony, robi wrażenie.