Rząd RPA wydaje 2.05 miliarda USD na reklamę turystyki. Do tego dochodzi setki tysięcy stron internetowych, filmy fabularne i dokumentalne. Sprawia to, że oczekiwania przeciętnego turysty są bardzo wysokie, tak samo jak ceny. Niektórzy mogą cierpieć na „paryski syndrom” opisany przez Olgę Tokarczuk w książce Flights
. Głównie japońscy turyści doznają szoku z wieloma objawami jak duszności, kołatanie serca, pocenie się i podniecenie. Powodem choroby jest rozbieżność między oczekiwaniami a rzeczywistością Paryża, który w niczym nie przypomina miasta przedstawianego w przewodnikach, filmach i telewizji.
Wielu turystów wręcz domaga się zobaczenia Wielkiej Piątki w Parku Krugera, jak widzieli to w telewizji. Nie zdają sobie sprawy, że kręcenie filmu przyrodniczego z użyciem nowoczesnej technologii może zająć nawet kilka lat. Filmów tych powstaje na pęczki. Kiedy obejrzymy kilka, zauważamy, że powtarzane są te same ujęcia. Przykładowo, kiedy robią film o Parku Krugera, wykorzystują fragmenty innych filmów. Pomijam fakt, że film o Parku Krugera powinien poświęcić więcej uwagi organizacji i historii rezerwatu, w końcu zwierzęta żyją też w innych parkach. Przez to wielu turystów skupia swoją uwagę na zwierzętach, zamiast docenić detale, jakich nie zobaczymy na filmach.
Ulubionym sloganem agencji reklamowych z RPA są teksty typu: największy na świecie kanion, największy park narodowy, najstarszy, najlepsze na świecie potrawy, najpiękniejsze na świecie miasto. Prawie każda atrakcja w RPA ma coś największego na świecie. Najgorsze, że ludzie w to wierzą. Osobiście, staram się tego nie powtarzać, może to świadczyć o marnej znajomości świata. Prezydent Zuma powiedział nawet: Afryka jest największym kontynentem. Odradzam zwiedzania na własną rękę i podróżowania wynajętym samochodem, bo to może okazać się dość niebezpieczne- po prostu z braku elementarnej wiedzy lokalnej.
Góra Stołowa
Góra Stołowa od wieków wyczekiwana prze marynarzy, widoczna na oceanie z odległości 200 km przy idealnych warunkach atmosferycznych. Jej płaska, niczym blat stołu wierzchowina ma powierzchni 3km2. Jednolity monolit piaskowca kwarcowego o wysokości 1086 m, z jej poszarpanymi klifami i zerodowanymi wąwozami góruje nad Kapsztadem niczym sęp. Powierzchnia Góry Stołowej wynosi około 6500 ha i tworzy część Parku Narodowego Góry Stołowej. Bywało, że Góra Stołowa zamknięta była na noc ze względu na bezpieczeństwo. Dokładnie nie rozumiem, jak tego dokonano, jeśli rezerwat nie ogrodzony?
Ścisłą ochroną objęto aż 1400 gatunków roślin (głównie fynbos), plus niewielkie ssaki jak góralki, mangusty, żółwie, węże, żbiki, karakale, jeżozwierze i pawiany. Nic więc dziwnego, że w 2011 roku Góra Stołowa została uznana za jeden z siedmiu nowych cudów przyrody, wspólnie z Amazonią i Ha Long Bay w Wietnamie. Wspinaczki są uciążliwe i czasochłonne dlatego większość turystów wybiera kolejkę linową.
Przylądek Dobrej Nadziei
Przylądek Dobrej Nadziei zwany był początkowo Przylądkiem Burz ze względu na jego zdradziecką pogodę. Swą pełną otuchy nazwę Przylądek Dobrej Nadziei zawdzięcza portugalskiemu kapitanowi- Vasco Da Gamie, który opłynął go w 1497 r., przecierając nowy szlak handlowy z Europy do Indii i Dalekiego Wschodu. Często nazywany „cmentarzyskiem okrętów”, bo zatonęło tutaj około 3 tysiące statków. Słynie z masywnych klifów morskich chłostanych wzburzonymi falami.
Okręty zmuszone były opływać Afrykę bo nie było jeszcze Kanału Sueskiego, musiało to być nie lada wyzwanie dla marynarzy. Obecnie Przylądek Dobrej Nadziei z tarasem widokowym na Cape Point o powierzchni 7750 ha ma rangę rezerwatu, wchodzi w skład Parku Narodowego Góry Stołowej. Na pierwszy rzut oka kraina ta wydaje się skalista i ponura, z niskimi, przyciętymi przez wiatr roślinami, ale flora jest zaskakująco bogata.
Miłe zdziwienie, spotkamy tutaj popularne kwiaty doniczkowe w tym odmiany pelargonii, frezji, mieczyków, stokrotek, lilii i irysów wyhodowanych z roślin pochodzących z Przylądka Dobrej Nadziei. Oprócz roślinności fynbos żyją tu zwierzęta, w tym ponad 250 gatunków ptaków. Strusie przedzierają się przez niski fynbos, a od czasu do czasu na brzeg wychodzą pingwiny afrykańskie. Charakterystycznym ptakiem na wybrzeżach jest czarny ostrygojad, który swoim czerwonym dziobem odskakuje od skał.
Spotyka się także kormorany przylądkowe w dużych stadach na plaży lub skałach, często suszące rozpostarte skrzydła. Najpopularniejsze ssaki to nieznośne pawiany biegające wzdłuż skalistego wybrzeża, podczas gdy sasebi przylądkowy, eland i bawolec rudy pasą się wzdłuż zielonych skarp, podobnie jak mniejsze szare antylopy sarnie i antylopiki przylądkowe. Przy odrobinie szczęścia, możesz natknąć się na rzadkie zebry górskie przylądkowe. Pawiany mogą wyglądać zabawnie, ale uważaj: są niebezpieczne.
Zamykaj szyby w samochodzie, ponieważ nierzadko atakują pojazdy i są mistrzami w rabowaniu pikników. Powinieneś zamknąć drzwi samochodu, nawet jeśli planujesz wyjść tylko na kilka minut, aby podziwiać widok, ponieważ pawiany otworzyły odblokowane drzwi, gdy właściciel pojazdu jest odwrócony tyłem. Z parkingu Cape Point czeka nas krótki, stromy spacer – pełen Z parkingu Cape Point to krótki, stromy spacer do słynnego punktu widokowego latarni morskiej. Odjeżdżająca co trzy minuty kolejka Latającego Holendra wjeżdża na szczyt. Jego nazwa pochodzi od upiornego galeonu, który nawiedza marynarzy od 1641 roku, kiedy holenderski statek zatonął w okolicznych wodach.
Wieloryby w Hermanus
Wieloryby w Hermanus (sezon od końca lipca do końca października) Na skraju skalistych klifów na tle gór, 112 km na wschód od Kapsztadu, Hermanus leży na najbardziej wysuniętym na północ krańcu zatoki Walker Bay. To ustronne miejsce stwarza zaciszną ostoję dla przychodzących na świat wielorybów. Hermanus nosi miano stolicy wielorybów RPA. Tutejsza zatoka zapewnia spektakularne miejsce do obserwacji wielorybów z brzegu i nawet jeśli w pobliżu są lepsze miejsca, miasto jest doskonale przygotowane na napływ turystów. Obok zabytkowego portu wciąż znajdują się ślady po niegdyś cichej wiosce rybackiej, ale w większości miasto tętni życiem dzięki wielorybom, które wyprodukowały centra handlowe, supermarkety i sklepy rzemieślnicze. Prócz wielorybów, Hermanus słynie z doskonałych win pochodzących z pobliskiej doliny Hemel-en-Aarde Valley.
Winnice podkapsztadzkie (Franschhoek, Stellenbosch) niektóre istnieją od XVII wieku
Knysna ze skałami The Heads- afrykańska Wenecja w Garden Route
Park Tsitsikamma z okolicami Plettenberg Bay (norweskie fiordy pokryte lasem tropikalnym)
Park Krugera- najstarszy park Afryki. Jest wielkości województwa dolnośląskiego.
Historyczne centrum Kapsztadu z Ogrodami Kompanii założonymi w 1652 roku przez Holendrów
Ogrody Kirstenbosch- pomnik przyrody UNESCO- 550 ha absolutnej magii kolorów i życia
Góry Smocze (Drakensberg) z Panoramic Route i przełęczą Sani
Cradle of Humankind — miejsce, gdzie znaleziono pierwsze szczątki praludzi. Dalsze okolice Johannesburga
Sun City- problematyczna atrakcja- wielkie kasyno wokoło parku narodowego
Pilanesberg. Uwiecznione ostatnio w filmie z Drew Barymoore i Adamem Sandlerem Blended
Hogsback- miasteczko w przepięknej okolicy- zainspirowało Tolkiena do napisania “Władców Pierścieni”- mieszkał tam kilka lat.
Plaże wokoło Durbanu, ale już nie w samym mieście. Klimat tropikalny z ciepłym oceanem.
Przełęcz Swartsberg i okoliczne Góry Czarne- pomnik dziedzictwa ludzkości UNESCO
Przełęcz Meiringspoort- skały dosłownie wiszą nad głowami.
Kanion Rzeki Blyde- coś jak kanion Kolorado pokryty dżunglą.
Jaskinie Cango- jedne z pięciu najpiękniejszych zespołów jaskiń świata.
Nurkowanie w klatkach z rekinami w Gansbaai. Byli tam ostatnio min Brat Pitt, Książę William i Harry.
Plaża Bolders w Kapsztadzie – jedyna plaża na świecie, gdzie można pływać z pingwinami.
Gods Windows i Burke’s Pot Holes- okolice Parku Krugera