Susza w Kapsztadzie

Brak wody w Kapsztadzie

W Kapsztadzie brakuje wody. Jeżeli rodzina zużyje więcej niż 60 litrów dziennie, przyjeżdża ekipa rządowa i na koszt użytkownika zakłada urządzenie, które odcina wodę. 60 litrów to bardzo mało, jeśli spłukanie toalety pobiera około 5 litrów wody. Wodę z kąpieli i z prysznica używa się do spłukania toalety. Od trzech lat panuje w Kapsztadzie susza. W porze deszczowej opady są bardzo małe, porównywalne z Kalahari, a pora sucha (naprawdę sucha, bez jednej kropli deszczu) trwa osiem miesięcy. Wszystkie zbiorniki retencyjne mają tylko 26% pojemności. Co z tego, że Kapsztad otacza dwa oceany, z których można odsalać wodę, skoro rząd tego nie zrobi, w Zachodniej Prowincji Przylądkowej, większość ma partia DA. W pozostałych prowincjach RPA rządzi partia ANC. Ot, afrykańskie warunki, choć Kapsztad to piękne, europejskie miasto.

Prysznic może trwać trzydzieści sekund! Piętnaście sekund na zmoczenie, zamykasz kran, namydlasz się, piętnaście na spłukanie. Pranie? Zapomnij o dopasowanych ciuszkach podkreślających figurę, nosimy wyłącznie luźne rzeczy, w których człowiek się mniej poci, by móc je włożyć jeszcze następnego dnia. Herbata? Co za luksus! Lepiej wypij sok z owoców lub wino, które staje się tańsze od wody. Na dworze jest ok. 26°C. Nie wolno spuszczać wody w toalecie. Naprawdę! W sklepach są specjalne spreje antybakteryjne, które służą do spryskiwania zawartość muszli klozetowej.

Wodę spuszcza się dopiero wtedy, gdy jest ona pełna. Brzmi strasznie? Okazuje się, że do wszystkiego można się przyzwyczaić. Nawet w eleganckich restauracjach klienci nie gderają i nie spuszczają wody, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. Oczywiście wszyscy mogliby narzekać, wygrażać rządowi, wściekać się i manifestować, ale na szczęście to nie leży w naturze Afrykanów. Wszyscy po prostu oszczędzają wodę, bez względu na swoje korzenie, religię i zawód. Jesteśmy szczęśliwi, że w ogóle jest woda, bo na połowę czerwca wyznaczono Dzień Zero, w którym krany zaśpiewają przeciągle pustymi rurami, a szkoły zostaną zamknięte, by uniknąć epidemii. Wszyscy tutaj uczymy się wdzięczności.

Za co? Za piękne słońce, dzięki któremu dojrzewają owoce dające sok. Za to, że nie ma powodzi, bo może być gorsza od suszy. Za to, że jesteśmy w pięknym kraju, jest czysto, gwieździste niebo ozdabia nam noc. I za to, że w sklepach jest klimatyzacja i można kupić wodę w butelkach, a palmy i Góra Stołowa dają cień. Taki stosunek do życia pomaga, uspokaja, sprawia, że ludzie uśmiechają się do siebie, zamiast warczeć. I jesteśmy wdzięczni za każdą kroplę wody, której można użyć po zmyciu naczyń, bo rośliny tak się przystosowały, że trochę mydlin im nie przeszkadza i cieszą się z tej wody. Dzięki tej niezwykłej wdzięczności rośnie siła ducha, wzmacnia się nasz charakter, czujemy się silni i szczęśliwi.