W dolinie rzeki Limpopo


Historia rzeki Limpopo


Rzeka Limpopo znana jest w Polsce głównie dzięki opowiadaniu Słoniątko autorstwa brytyjskiego powieściopisarza i poety — Rudyarda Kiplinga. Przypomnę tylko, że autor opisał tam rzekę jako "wielka, zielona tłusta Limpopo". Nie wiem co miał na myśli pisząc „tłusta”? Chyba chodziło o wiele tłustych krokodyli czatujących w mętnych wodach na zwierzęta. To dzięki krokodylom z rzeki Limpopo, słonie mają swoje trąby. Mnie rzeka Limpopo kojarzy się z ceremoniami wudu i tajemniczą cywilizacją, która w nieznany nam sposób rozwinęła się w dolinie Limpopo i w dziwnych okolicznościach upadła.

Od roku 900 do 1300 lokalne społeczności w okolicach gdzie wpływa do Limpopo rzeka Shashe, w rejonie gdzie dziś spotykają się granice RPA, Botswany i Zimbabwe, istniała rozwinięta sieć handlowa kupców arabskich żyjących wzdłuż wschodniego wybrzeża Afryki. Handel polegał na wymianie kości słoniowej, skór i złota za paciorki szklane, tkaniny i inne towary. Dzięki tym kontaktom handlowym, szybko zmienił się styl życia lokalnej ludności. Początkowo mieszkańcy mierzyli bogactwo i status liczbą bydła, owiec, kóz i własnością osób, ale z czasem to się zmieniło, żywy inwentarz zastąpiło posiadanie towarów nabytych od kupców jako symbol statusu społecznego.

W tym okresie powstało trzy stolice w dolinie Shashe — Limpopo. Największa twierdza to Mapungubwe, stolica królestwa, rozciągającego się od Gór Soutpansberg do Matopo Hills w pobliżu Bulawayo w Zimbabwe. W czasach świetności Mapungubwe (1220-1300) rodzina królewska stała się fizycznie oddzielona od zwykłych obywateli, żyjąc na szczycie wydłużonego wzgórza otoczonego stromymi klifami z ograniczoną liczbą tras do góry. Każda ta trasa była strzeżona. Starannie wybudowano bez zaprawy kamienne ściany. W latach 1933 i 1940 badano królewskie cmentarzysko. Odkryto tam szkielety pochowanych ze złotymi koralikami, bransoletki i inne ozdoby rytualne, w tym słynnego złotego nosorożca.

Gdy Mapungubwe przestało istnieć, centrum władzy regionu przeniosło się do obszaru Masvingo w dzisiejszym Zimbabwe, gdzie rozległe mury Wielkiego Zimbabwe (starożytne państwo) zbudowano około roku 1300.

Zachodni odłam od Wielkiego Zimbabwe doprowadził do powstania stanu Khami w Matopo Hills. Chociaż układ rozliczania i wierzenia były takie same jak w Wielkim Zimbabwe, styl budowli uległ modernizacji. Wysokie mury charakterystyczne dla Wielkiego Zimbabwe, zmieniono na mniejsze, niższe, intensywnie zdobione kamieniami ściany i tarasy. Ruiny Khami znalazły się w 1986 roku na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Współcześnie, tysiące mieszkańców Zimbabwe przechodzi przez głęboką po szyję rzekę pełną krokodyli do RPA. Ludzie ryzykują życiem w poszukiwaniu lepszych warunków życia.

Ruiny Khami
Ruiny Khami - mianowane do statusu Pomnika Narodowego Zimbabwe
Ruiny Khami
Ruiny Khami wpisano w 1986 roku na listę dziedzictwa UNESCO.

Szamańskie moce nad Limpopo


Podchodzenie do nosorożca
Mapa rzeki Limpopo.

W styczniu 2013 roku nadeszły sezonowe deszcze, rzeka Limpopo wylała na szerokie, piaszczyste plaże. Uszkodzeniu uległo ogrodzenie na farmie krokodyli po stronie RPA. Do rzeki uciekło 15 tysięcy krokodyli. W akcji ratowniczej schwytano tylko 7 tysięcy krokodyli, reszta do dzisiaj jest na wolności. Jednego krokodyla widziano nawet na boisku szkolnym w miasteczku Musina odległego 120 km.

Kilka dni przed wylaniem rzeki Limpopo dziwny artykuł ukazał się w kontrolowanej przez rząd, gazecie „Herald”. Napisano tam o kobiecie, która znalazła wiele dziwnych obiektów na swoim polu. Według „Herald”, te obiekty to: "czerwone kawałki ubrania związane czerwonym sznurkiem, nowe żyletki, kłódki, kilof wbity w pień drzewa, nowy garnek z pokrywką i kilka zapałek. Miejscowy radny wezwał do pilnej ceremonii oczyszczającej, ponieważ ludzie byli przekonani, że grasuje tutaj mściwy czarownik wudu. Tym bardziej że zaczęły się dziać rzeczy co najmniej dziwne.

Stary, od lat nieużywany mikrobus stojący w Mount Hampden przejechał sam trasę długości kilkunastu kilometrów, nie pozostawiał przy tym śladów na piasku i mówił do osób usiłujących kraść części z pojazdu. Miejscowi mówią, że gdy ktoś ukradł koła, zostały one tajemniczo zwrócone kilka dni później. Autobus mówił ludzkim głosem, podejrzewany jest tajemniczy wąż, który może nie był wężem, tylko człowiekiem przebranym za węża?

Jakby tego wszystkiego było mało, zdarzyła się tragedia w Chitungwiza. Potężna eksplozja w domu mieszkalnym na gęsto zaludnionej ulicy zabiła pięć osób, w tym siedmiomiesięczne dziecko. Runęły ściany i dachy w co najmniej czterech sąsiednich domach. Eksplozja miała miejsce w domu szamana praktykującego medycynę wudu. Rodzina zmarłego tragicznie szamana uważa, że miał on nadprzyrodzone moce i jego śmierć była zwykłym wypadkiem przy pracy. Gazety pisały o sypaniu soli na całym obszarze wokół eksplozji dla odpędzania złych duchów, które mogły zostać uwolnione podczas wybuchu.

Potem gazety wyjaśniły całą historię, okazało się, że szaman wysyłał pioruna, by zabić kogoś w odległym miejscu. Technologia ta nazywana jest tutaj "bluetooth". Wybrany cel był chroniony jeszcze potężniejszą siłą i "bluetooth” powrócił do nadawcy i zabił szamana. Tak dziwna historia nie może być kompletna bez goblinów. Tak gobliny, również zostały oskarżone o spowodowanie eksplozji, chociaż nie było jasne, czy to jeden z niezadowolonych klientów zwrócił goblina lub zły goblin nie chciał być zwrócony.

Pochodzenie słowa „szaman”

Słowo „szaman” pochodzi z języka tunguskiego i trafiło do języka polskiego i wielu języków europejskich dzięki zesłanemu na Syberię w połowie XVII w. prawosławnemu księdzu Awwakumowi Pietrowowi. Pietrow zaprzyjaźnił się z ludem Ewenków i spotkał wśród nich wyjątkowe postaci, będące najwyższym autorytetem w swych społecznościach. Byli to szamani – uzdrowiciele (choć można śmiało powiedzieć lekarze) pełniący również funkcję psychologów i psychiatrów, doradcy, egzorcyści, kapłani. Ich metody leczenia były diametralnie różne od tego, co Pietrow znał z Europy i co do dziś jest charakterystyczne dla naszego sposobu leczenia. Ewenkowie wymawiali słowo „szaman” z akcentem na drugą sylabę. Poszczególne grupy i ich wierzenia różniły się między sobą, ale coś, co zaczęto nazywać szamanizmem, łączyły pewne cechy wspólne, m.in. przekonanie o istnieniu świata duchowego i możliwości kontaktu z nim oraz holistyczne podejście do życia i leczenia.

Więcej afrykańskich szamanach: szamani z RPA