Relacja z wycieczki na Okawango


Samodzielne zwiedzanie Okawango

Czy wiesz, że możesz wybrać się na ekskursję na mokoro z północnego Maun do delty Okawango, a następnie biwakować na bezludnej wyspie? Brzmi zbyt dobrze, by było prawdziwe? To prawda! Nie musisz płacić za drogi hotel i lecieć samolotem w głąb Okawango.

Jak rezerwować?

Musisz zarezerwować z wyprzedzeniem w Okawango Kopano Mokoro Community Trust (OKMCT). Wycieczki jednodniowe są najbardziej popularne, ale zdecydowanie polecamy nocleg na noc. (Jeśli chcesz, możesz również rozbić obóz na więcej nocy). Musisz zorganizować własny transport (4x4) z Maun do przystani mokoro. Stacja ta może znajdować się w jednej z czterech różnych wiosek - zależy to od tego, gdzie delta jest sucha i gdzie ma wodę. Po przybyciu do siedziby OKMCT w Maun, personel skieruje Cię do przystani, która jest aktualnie w użyciu. Samochód należy tam zaparkować, ktoś się nim zaopiekuje za napiwek.

Co ze sobą zabrać?

Prowiant, wodę do picia, śpiwór (zalecany jest lekki namiot) i podstawowy sprzęt kempingowy, taki jak czajnik i sztućce, a także krzesło kempingowe (chyba że nie masz nic przeciwko siedzeniu na ziemi). Pamiętaj, że wszystko musi być przewiezione przez mokoro, więc jeśli masz dużo bagażu, będziesz potrzebować dodatkowych mokoro i będziesz musiał zapłacić za dodatkowe rejsy. Przewodnik przynosi własne jedzenie, ale jeśli planujesz grilla, pamiętaj o nim.

Czy jest tam toaleta?

Nie, trzeba wykopać dół.

Ile to kosztuje?

Opłata za kemping i wjazd wynosi 315 P (90 PLN) za osobę za dzień. Opłatę uiszcza się w biurze OKMCT w Maun. Płacisz gotówką przewodnikowi po wycueczce 840 P (240 PLN) za dzień. Za wynajęcie siedzenia, aby móc wygodnie usiąść w mokoro, płaci się również 25 P (7 PLN), co w sumie daje około 1641 R na osobę dziennie.

Gdzie znajduje się biuro OKMCT?

Znajduje się przy Sir Seretse Khama Road na północnym krańcu miasta. Jadąc do Maun od strony Gwety, należy trzymać się południowo-wschodniej strony rzeki Thamalakane, aż do trzeciego mostu. Skręć w lewo, przejedź przez most i poszukaj biura około 400 m dalej po prawej stronie. Jeśli już minąłeś zakręt, to znaczy, że pojechałeś za daleko.

Przewodnik

Budzę się w namiocie na Okavango, mój przewodnik, Marvin Kgetse rozpala właśnie ogień. Bierze suchy kawałek łajna słonia, łamie go i podkłada nad wątły jeszcze płomień. W powietrzu roznosi się dymny, ziołowy zapach. Czuję się jak raju! Uśmiecham się do siebie, po czym zauważam, że Marvin bez słowa wskazuje na dwie żyrafy na pobliskiej wysepce. Jest początek czerwca, tuż przed wschodem słońca. W powietrzu czuć powiew świeżości, wkrótce obudzi się kolejny wspaniały, ciepły zimowy dzień w Botswanie. Żyrafy przerywają obgryzanie liści, obserwują nas przez chwilę, możliwe że nigdy jeszcze nie widziały człowieka. Marvi wypłynął ze mną wczoraj w godzinach popołudniowych z przystani łodzi mokoro- Daunara. Daunara jest jedną z kilku społeczności, które tworzą Okawango Kopano Mokoro Community Trust (OKMCT). Trust został założony w 1997 roku w celu koordynowania wycieczek mokoro do delty Okawango na obszarze graniczącym z bawolim płotem(zbudowanym w 1996 roku). Marvin, obecnie 34-letni, był wówczas chłopcem i wspomina, jak ich wioska musiała przeprowadzić się na drugą stronę płotu. (Ogrodzenie zostało postawione w celu ochrony krów w Botswanie. Kontrowersyjnie, odgradza się dzikie zwierzęta od zwierząt domowych i pomaga ograniczyć rozprzestrzenianie się chorób, takich jak pryszczyca. Dotarcie do Daunary było podróżą samą w sobie. Przyjechałem tutaj wypożyczonym Landroverem, a 30-kilometrowa podróż piaszczystą drogą z Maun zajęła mi prawie godzinę.

Mokoro Safari

Raz się zgubiłem - niechcący podjechałem pod bramę miejskiego więzienia. Marvin jest jednym z około 900 mężczyzn (choć niektóre kobiety również pracują przy wycieczkach mokoro), którzy pływają z turystami. Mój bagaż jest minimalny: siedem litrów wody pitnej, śpiwór i mały plecak zawierający ubrania na zmianę i jedzenie (trochę mięsa na grill dziś wieczorem i suchary na śniadanie). Słońce było gorące i błyszczało na powierzchni wody, gdy Marvin odepchnął nas od brzegu. Hipopotamy kręciły uszami w oddali, ale trzymaliśmy się z daleka. Naszym celem był wąski kanał poprzez trzciny i papirusy. Zielone liście lilii wodnych wielkości talerza były hipnotyzujące. Wyobrażałem sobie, że tworzą złożone oko gigantycznego owada, obserwującego nas z dołu. Od czasu do czasu Długoszpon afrykański (Actophilornis africanus) wzlatywał w górę, wzburzając wodę swymi olbrzymymi stopami. Albo Kureczka czarna (Zapornia flavirostra) zatrzymywała się w miejscu, by obserwować nas swoimi rubinowoczerwonymi oczami. Zauważyłem Czaplę olbrzymią (Ardea goliath) polującą na płyciznach, a kuglarz (Terathopius ecaudatus)przeciął pudrowo-niebieskie niebo. Na szczycie termitiery usiadła kraska liliowopierśna (Coracias caudatus), niczym zakurzona ozdoba świąteczna. Chociaż podróżuję samotnie, mijaliśmy inne łodzie. Niektórzy wracali już z porannej wycieczki, podczas gdy grupa głośna grupa młodych ludzi była w drodze na nocną wycieczkę, tak jak ja. Późnym popołudniem widziałem, jak dwóch z nich wracało do Daunar kupić więcej piwa.

Rejs na wyspę zajął nam około godziny. Marvin zręcznie wprowadził mokoro na mieliznę, dzięki czemu mogłem wyjść bez zamoczenia stóp. Przenieśliśmy bagaże i rozbiliśmy obóz, co zajęło nam dwadzieścia minut. Marvin rozłożył dla siebie mały namiot, a ja rozwinąłem swój igloo style namiot.

Kemping pod drzewem

Po upalnym dniu spędzonym w cieniu kilku drzew feverberry (Croton sylvaticus), z górującymi nad nimi Kalahari apple-leaf trees (Philenoptera violacea), przepłynęliśmy przez wodę na dużą wyspę, którą zwiedzaliśmy przez prawie trzy godziny w poszukiwaniu zwierząt. Udało nam się zaobserwować impalę, żyrafę i guźca, a także parę ptaków drapieżnych na palmie, które z pewnością były to pustułki białorzytne (Falco dickinsoni). Wróciliśmy tuż przed zachodem słońca. Wyspy pojawiają się i znikają wraz z porami roku w delcie. Kiedy poziom wody się obniża, można łatwo przejść z jednej na drugą, ponieważ kanały między nimi wysychają.

Dziś rano udajemy się na kolejną z tych wysp na nasz ostatni spacer przed powrotem do Daunara. Dotrzemy tam dzięki krótkiej podróży mokoro. Rozpoczynamy spacer w wolnym, ale stałym tempie. Marvin jest doświadczonym przewodnikiem. Jako policjant przeszedł szkolenie w zakresie postępowania z turystami. Mimo że jest to dla niego tylko praca na pół etatu, jest to dla niego odskocznia do zostania profesjonalnym przewodnikiem, co może dać mu pracę w jednym z wysokiej klasy schronisk w okolicy. To jest to, co Marvin ma nadzieję osiągnąć pewnego dnia, aby lepiej zarabiać dla swoich dwóch młodych córek. Docieramy do szkieletu suchego drzewa leadwood (Combretum imberbe). To drzewo, jak mówi mi Marvin, było kiedyś centralnym punktem starej wioski Daunara, zanim została przeniesiona na południe od ogrodzenia bawołów. Rozglądam się dookoła. Z wyjątkiem jednej lub dwóch zardzewiałych puszek, nie ma żadnych śladów pozostawionych przez ludzi. Marvin pochodzi z plemienia Bayei, które od wieków zamieszkuje szlaki wodne delty. Ich ślad na tej ziemi był światłem, a ich wiedza na ten temat jest głęboka. To właśnie na tej wiedzy Marvin polega, aby zapewnić nam bezpieczeństwo w otoczeniu, w którym słonie są powszechne, a nawet lwy są czasami widywane. Spacerowałem wiele po buszu, ale przewodnik zawsze był uzbrojony. Marvin nie jest. Używa swoich zmysłów. Zatrzymuje się, by spojrzeć na ślady. Zatrzymuje się, by przeskanować linię drzew przed nami. Czekaj, mówi Marvin, słuchaj, wtedy słyszę tupot kopyt, a kilka sekund później zebry przebiegają obok w chmurze pyłu. Były pod wiatr i nie wyczuły naszego zapachu, ale my poczuliśmy zapach zebr. Chwilę później widzimy stado słoni - tylko ich grzbiety są widoczne ponad krzakami. Miały podniesione trąby i wyczuły nas z daleka. Marvin zdaje sobie sprawę, że musimy nieco przyspieszyć, aby przejść w bezpiecznej odległości przed nimi, więc przyspieszamy w kierunku miejsca, gdzie czeka mokoro. Emocje związane z pieszym spotkaniem ze słoniami są niesamowite. To idealne zwieńczenie wycieczki, która pozostawiła na mnie niezatarte wrażenie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio czułem się tak beztrosko w dziczy Wszystko zaczyna się od tego magicznego mokoro. Uwalnia cię od ograniczeń pojazdu, a dzięki polerowi wykonującemu fizyczną pracę popychania mokoroą, uwalnia twój umysł, aby wchłonąć wszystko, co natura ma do zaoferowania. To poczucie wolności jest kontynuowane na kempingu, który jest nieogrodzony i nie ma żadnych udogodnień. To nie jest nawet kemping! To po prostu osłonięta przestrzeń pod kępą drzew. Innymi słowy, idealnie. To, co przynosisz, zabierasz z powrotem. Kiedy odejdziesz, a słoń, impala, guźce lub lampart przyjdą wąchać miejsce, w którym leżałeś, pozostanie tylko twój zapach - tak jak powinno być.

Plan fakultatywnej wycieczki na Okawango: Okawango Dziki Kemping
Delta Okawango
Czaplę olbrzymia (Ardea goliath) w delcie Okawango

Sezonowa dystrybucja wody na Okawango

Mapka delty Okawango

1) Rzeka Okawango wpływa do Botswany w Mohembo. Następnie płynie 15 km szerokości kanałem z wysokimi brzegami z piachu i torfu.

2) Po minięciu wioski Seronga, wysokie brzegi kanału zanikają, woda ma możliwość swobodnego rozlewania się po Kalahari. Przenika w ten sposób do kanałów i podnosi poziom w Okawango. Proces ten jest bardzo powolny. Fala powodziowa nadchodzi z prędkością około 1 km/dzień.

Obszar oznaczony kolorem seledynowym o powierzchni około 6000 km² jest pod wodą przez cały rok z wyżynami w postaci niewielkich wysp i trzcinowisk.

3) Oderwane często dopływy wybiegają poza granicę stałych bagien, pokrywając w ten sposób powierzchnię około 12000 km², w postaci płytkich mokradeł w czasie sezonowej powodzi występującej zwykle od maja do września. Po cofającej się wodzie pozostaje wilgoć zdolna do utrzymania wysokich traw.