Pierwsza strona polska | Wersja angielska     Flaga angielska | Kontakt z nami
        Uwaga Rekiny

Pemba

Pemba położona jest w okolicy północnej granicy i jest dosyć daleko jak na tutejsze warunki, ale lata tam LAM z Maputo. Nurkowania prowadzone są przez Hotel Nautilus.

Mozambique Island

Wyspa Mozambik jest interesującym miejscem do odwiedzenia ze względu na jej historię i z tego powodu została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Przyrodniczego i Kulturalnego UNESCO. Dugong Divers ma swoją siedzibę w Dugong Guest House.

Indigo Bay Scuba diving w Mozambiku, nurkowanie na rafach koralowych

Kontakt z Africangamesafari

Africangamesafari
P.O. Box 25205
East Rand 1462
RPA
Faks: (+27) 11 975 1617
Waldemar Delekta(+27) 11 975 1617
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włšczenie obsługi.

Relacja z wyprawy do Mozambiku, Ponta do Ouro

Po Mozambickiej stronie na przejściu granicznym w Kosi Bay, cztery piaszczyste drogi prowadzą prosto do buszu. Policjant wskazuje na ostatnią drogę po prawej, tędy do Ponta do Ouro. Zwykły samochód nie będzie w stanie przejechać, my jedziemy w 4X4, na niskim biegu i w bagażniku mamy łopatkę. Ponta do Ouro, w języku portugalskim to złoty punkt, jest pierwszym z sześciu miejsc jakie zaplanowaliśmy odwiedzić wzdłuż lini brzegowej Mozambiku, od Ponta do Ouro do Santa Maria Peninsula, jakieś 100 km na północ. Mamy nadzieję spędzenia kilku dni jadąc z jednego Ponta do drugiego w poszukiwaniu interesujących miejsc, po drodze zboczymy trochę z trasy do Maputo Elaphant Reserve. Pokonujemy niewielkie wzgórze, w kierunku miasteczka, w tylnym lusterku oślepia nas zachodzące słońce. Ponta do Ouro było prawie opuszczone w czasie prawie 20 letniej wojny domowej i do tej pory spotyka się tutaj opuszczone budynki, ale większość z nich jest teraz remontowanych. Jest też dużo nowych budynków, przed wieloma z nich widnieją tablice ogłaszające finansowaną przez RPA rozbudowę. Na szczęście, nie przyjechaliśmy tutaj w sezonie turystycznym, miasto wygląda opuszczone, z wyjątkiem grupy chłopców grających w piłkę na ulicy. Biało czerwona wieża telefoniczna stoi w centrum miasta, jako symbol szybko rozwijającej się tutaj telekomunikacji. Z dawnych sentymentów, zatrzymaliśmy się w Motel do Mar, zaraz obok plaży. Z wyjątkiem przemalowania, miejsce to nie zmieniło się. Dwu piętrowe budynki nie wyglądają imponująco, ale w środku są czyste, komfortowe i tylko kilka metrów od plaży. W dodatku jakiej plaży? Osłoniętej od fal Oceanu Indyjskiego laguną w kształcie sierpa. Zatoka odbija świeci jak folia aluminiowa w wieczornym świetle. Spacerujemy wzdłuż brzegu, gdzie małe fale rozpływają się na piasku. Woda jest ciepła, ma prawie temperaturę ciała. Później, po zjedzeniu talerzy krewetek (33 PLN, nie tak tanio) i popiciu kilkoma piwami 2M w restauracji Fishmonga, leżeliśmy w łóżku słuchając szumu fal. Większość ludzi przyjeżdża do Ponta do Ouro, robić jedną z dwóch rzeczy, łowić ryby albo nurkować. Jest tutaj kilka płytkich raf koralowych, bardzo blisko od brzegu, które są idealne do nurkowania, a trochę dalej dno oceanu opada stromo w dół tworząc dobre warunki dla ryb łownych. Janusz i ja poszliśmy na nurkowanie z Simply Scuba. Nasz wytatuowany przewodnik nurkowania, Karl powiedział nam że pracuje tutaj bo nie chce być znaleziony. Nurkowaliśmy na rafie zwanej Steps. Karl wskazał nam kolorowe stworki takie jak unikalne ryby żabnicokształtne i malutkie paperfish. Już na łodzi, Karl pokazał nam ogromnego krążącego rekina wielorybiego. Zakładamy maski z rurkami i nurkujemy w kryształowej wodzie, kiedy szary olbrzym przepływa obok nas. Jego otwór gębowy był większy niż wolkswagen garbus. Następnego ranka spotkaliśmy Roxy Macdonald z Dolphin Encountours, organizacji zajmującej się badaniem lokalnych delfinów. Ich główne biuro znajduje się obok plaży. Jest tam tablica ze zdjęciami identyfikującymi spotykane tutaj gatunki delfinów. "Często, kiedy zabieramy turystów żeby pokazać im delfiny, te inteligentne zwierzęta popisują się swoimi umiejętnościami. Kiedyś pływałam z delfinami przez całą godzinę" powiedziała Roxy. Mieliśmy cały komplet na pokładzie, Janusz, ja i grupa hałaśliwych Niemców. Po półgodzinnym, ciężkim dla naszych żołądków rejsie jedna z niemieckich dziewcząt zaczęła krzyczeć z radości. Grupa szarych delfinów przepłynęła szybko obok naszej łodzi. Roxy pochyliła się nad wodą w celu rozpoznania stada. To jest Gilly i jej dziecko Gulliver, powiedziała sapiąc. Bow i Tie jest też z nimi, jest tam też mały Kiwi, ale widać że dzisiaj się gdzieś śpieszą, jest więcej niż pewne że nie jest to czas do zabawy. Statek zawrócił i podążał trasą delfinów. Na Roxy życzenie, wyskoczyliśmy z łodzi i uważnie patrzyli w głąb. Nagle dwa delfiny, duży i mały przepłynęły obok mojej maski, w odległości paru centymetrów. Zanużyłem się głębiej, żeby uniknąć falistej powierzchni oceanu, w uszach słyszałem ich odgłosy. Nagle zobaczyłem je ponownie, na chwilę zatrzymały się obok mnie, uderzyły ogonami i zniknęły z widoku.