Namibia za pół ceny, relacja


Obiekty NWR

NWR (Namibia Wildlife Resorts) jest państwową firmą powołaną w celu zarządzania obiektami turystycznymi na terenach objętych ochroną. Data powstania NWR - 1998 rok.

Ceny w obiektach NWR są dużo niższe niż w obiektach prywatnych. Dzielą się na trzy kategorie. Eco i Adventure są najtańsze, dlatego przy planowaniu wycieczki do Namibii, warto rezerwować miejsca tylko w tych miejscach. Dodatkowo, można zakupić NamLeisure Card, dzięki której można wiele zaoszczędzić. Więcej szczegółów znajdziecie na portalu NWR.

Resorty NWR na terenie Namibii

ECO

  • 1. Onkoshi Resort
  • 2. Sossus Dune Lodge
  • 3. Dolomite Resort
  • 4. Popa Falls Resort

Classic

  • 5. Okaukuejo Resort
  • 6. Halali Resort
  • 7. Namutoni Resort
  • 8. /Ai- /Ai Hotspring Spa
  • 9. Waterberg Resort

Adventure

  • 10. Hardap Resort
  • 11. Khorixas Restcamp
  • 12. Gross Barmen Ressort
  • 13. Terrace Bay Ressort
  • 14. Torra Bay Ressort
  • 15. Sesriem Campsite
  • 16. Shark Island
  • 17. Naukluft Campsite
  • 18. Hobas Campsite
  • 19. Duwisib Castle

Namibia taniej, relacja

Od dawna myśleliśmy o kilkudniowym odpoczynku w ciekawym miejscu. Namibia była naszym marzeniem, niestety, po sprawdzeniu ofert biur podróży okazało się, że ceny wycieczek są makabrycznie wysokie. Dużo lepszym rozwiązaniem wydawało się zwiedzanie na własną rękę. Jak się okazuje, można wiele zobaczyć przez 10 dni w południowej Namibii.

Wybrzeże Szkieletów

Zatrzymaliśmy się przy dzikich koniach na pustyni, zaatakowały nas ptaki, wypiliśmy dużo piwa przy ogniskach, korzystaliśmy z sandboardingu, lecieliśmy balonem nad pustynią, rozbiliśmy obóz pod gwiazdami, jedliśmy słynną szarlotkę w przydrożnej oazie, piliśmy Weissenbock wśród jedzących golonki Niemców, zgubiliśmy się w pochłoniętym przez piasek mieście duchów i jechaliśmy bardzo daleko, zrobiliśmy ponad 4600 km.

Namibia ma chyba najlepsze drogi szutrowe na świecie, więc przy planowaniu trasy wybieraliśmy boczne przejazdy, wszędzie tam gdzie tylko możliwe, by zobaczyć więcej. Po brawurowej jeździe przez zasiane wioskami i wiosennymi kwiatami RPA, po przekroczeniu przejścia granicznego w Vioolsdrif zjechaliśmy z autostrady na żwirówkę. Nasz wstęp do Namibii to jazda przez księżycowy krajobraz Parku Transgranicznego Ai-Ais/Richtersveld, gdzie wzdłuż rzeki Oranje jedyną roślinnością były drzewa kokerboom, kilka kwiatów i skały kilometrami.

Po rozbiciu obozu pod gniazdem kradnących kanapki, towarzyskich wikłaczy, na spokojnym kempingu Aus Klein Vista, około 200 km na północ od Ai-Ais, udaliśmy się na poszukiwanie legendarnych już dzikich koni. Misja okazała się krótkotrwała, ponieważ wyglądające bajecznie przy zachodzącym słońcu, piękne stworzenia skupiły się przy wodopoju obok drogi B4, w niewielkiej odległości od obozu.

Jak scena z filmu Kevina Costnera "Tańczący z wilkami" byliśmy sami na pustyni z szumem wiatru w trawach i stadem dzikich koni. Namibia jest jednym z najmniej zaludnionych krajów na świecie, łatwo w to uwierzyć podczas podróżowania po mniej uczęszczanych drogach. Czasami możesz jechać wiele godzin bez spotkania żywej duszy, okazjonalnie zobaczysz samotnego strusia na horyzoncie. Wycieczka do Namibii jest swego rodzaju antidotum na życie miejskie - nigdzie indziej nie doznałem takiego poczucia spokoju.

Nawet miasta wydają się puste, Lüderitz jest niesamowicie cichy w niedzielę, prawie jest tak pusto jak w Kolmanskop, słynnym Mieście Duchów (Ghost Town) kilka kilometrów w głąb pustyni. Kolmanskop powstał nagle, w szczerym polu w 1908 roku po odkryciu diamentów. Pół wieku temu, tak samo niespodziewanie został opuszczony, kiedy większe złoża odkryto dalej na południe w Oranjemund. Skorupy domów powoli połykane przez pustynne piaski są równie przerażające, co fotogeniczne.

Wybrzeżem Szkieletów, widok

Kręgielnia, zakurzona i szara, z kręglami stojącymi na koniec pasów, jest idealnym miejscem dla upiornego horroru. Nasuwa to myśli o przemijaniu życia i nietrwałości ludzkiego istnienia w obliczu natury. Najlepszym odcinkiem naszej 4 600-kilometrowej podróży był przejazd z Lüderitz do rezerwatu przyrody NamibRand przy D707 i C27 (D826), mówi się, że jednych z najbardziej malowniczych dróg w kraju.

Prosta, czerwona i zakurzona droga granicząca z Parkiem Narodowym Namib-Naukluft, otoczona jest przez góry i srebrzyste połacie trawiastych równin przerywanych wydmami. I cisza: minęliśmy zaledwie kilka samochodów przez trzy godziny. Jednym z najlepszych sposobów, aby doświadczyć Namib, rzekomo najstarszą pustynię na świecie, jest chodzenie. Szlak pieszy Tok Tokkie oferuje dwu-nocne, trzy-dniowe trasy w 172 000-hektarowym prywatnym rezerwacie przyrody NamibRand na skraju Namib-Naukluft. Kompetentny przewodnik Mike Godfrey prowadził nas przez złote trawy, pod morelowymi wydmami i pod gigantycznymi gniazdami wikłaczy socjalnych, cały czas opowiadając o Namib i nieprawdopodobnej walce przyrody o przetrwanie.

Po mozolnej wspinaczce na wydmę, patrzyliśmy na trawiaste równiny i niekończącą się pustynię, gdy Mike podkreślił, że ten krajobraz nie zmienił się od milionów lat. Chociaż spacery były fascynujące, wieczór okazał się najlepszą częścią szlaku. Dotarliśmy do obozu o zmierzchu, do sypialni na otwartym powietrzu: łóżka polowe z lampami naftowymi. Po napojach z przekąskami, usiedliśmy do smacznego trzydaniowego posiłku, przygotowanego przez kucharza, zanim poszliśmy do łóżka, z butelką ciepłej wody. Zasnąłem patrząc na gwiazdy i obudziłem się tuż przed świtem, obserwując powoli rozjaśniające się niebo. Wrócę do Namibii po prostu zrobić to ponownie.


Czytaj Dalej: