Park Narodowy Wybrzeża Szkieletowego


Wybrzeże Szkieletów w Namibii


Pierwsi żeglarze, którzy zmuszeni byli odwiedzić Wybrzeże Szkieletów, nie doceniali jego piękna. Daliby wszystko, co mają, tylko po to, żeby opuścić to miejsce żywym.

"Piachy z Piekła" tak nazwał to miejsce portugalski żeglarz, Areias do Inferno. Z pewnością obawiał on się rozbicia statku przy brzegu jednej z najsurowszych pustyń świata.

Mapa Wybrzeża Szkieletów

Do niedawna Wybrzeże Szkieletów było to przeklętym miejscem dla żeglarzy. Do dzisiaj linia wybrzeża usiana jest szkieletami rozbitych statków i kośćmi zwierząt i ludzi. Pod powierzchnią jednak znajdują się ogromne bogactwa, czyli pokłady diamentów i innych minerałów. Złoża diamentów aluwialnych osadziły się w ujściach rzek, z czasem zamienionych w wyschnięte równiny. Kilku śmiałków dorobiło się tutaj majątków, kiedy inni zaginęli bez śladu. Namibia zajmuje czwarte miejsce na świecie w wydobyciu tych kamieni. Obecnie Wybrzeże Szkieletów jest przede wszystkim atrakcją turystyczną. Rząd Namibii utworzył tutaj w 1971 roku Skeleton Coast National Park mający pod swoją ochroną aż 1.5 miliona km² Pustyni Namib w celu zachowania dla następnych pokoleń tej najstarszej na świecie, bo liczącej 55 milionów lat pustyni. Tylko południowa cześć obszaru Parku Wybrzeża Szkieletów, dostępna jest dla masowej turystyki.

Celem ochrony tego delikatnego środowiska ogranicza się maksymalnie wizyty. Głębiej można penetrować pustynie wyłącznie w małych grupach, po uprzednim uzyskaniu specjalnego zezwolenia w stolicy kraju. Jak na ironię, sucha i wroga pustynia Namib wynurza się dumnie z olbrzymiej masy wodnej, Oceanu Atlantyckiego. Zimny Prąd Benguelski, płynący z Antarktydy na północ wzdłuż Wybrzeża Szkieletów, w zetknięciu z ciepłym i suchym tropikalnym wiatrem przynosi nad ranem wilgoć i mgłę, która utrzymuje się zwykle do południa, kiedy temperatura osiąga 40°C. Cieplejsze powietrze w wyższych partiach atmosfery stanowi zaporę dla zimnego i wilgotnego powietrza unoszącego się z Atlantyku. Zapobiega to formowaniu się chmur, dlatego Pustynia Namib zmuszona jest egzystować przy opadach deszczu od 5 mm rocznie do 85 mm wzdłuż wschodniego krańca.

Nie mniej jednak wilgotne powietrze odbija się od ciepłej warstwy i powraca na ziemię. Jest to przyczyną gęstych mgieł, będących źródłem wody dla wielu naturalnych mieszkańców pustyni aż do 100 km w głąb lądu. Węże i jaszczurki zlizują skondensowaną, niczym zielony groszek wilgoć z powierzchni ziemi, a jeden z gatunków chrząszcza przed świtem ustawia się na głowie i rozkłada szeroko skrzydła na szczycie wydmy. Wilgoć pokrywająca jego ciało skrapla się i spływa małymi kanalikami wprost do otworu gębowego. W czasie jednej takiej sesji może on zgromadzić aż do 30% wagi swojego ciała. Botanicy naliczyli tutaj ponad sto rodzajów porostów, jeden z nich, foliose lichen zamienia czarne połacie pustyni w zielone niby pola golfowe po opadnięciu gęstej mgły. Stanowi on pożywienie dla antylop skoczek, chociaż lichen nie jest rośliną czy nawet porostem. Bardziej wygląda na skrzyżowanie grzyba z mchem. Okazuje się, że wiele innych gatunków zwierząt potrafiło genialnie dostosować się do ekstremalnego środowiska Pustyni Namib. Na każdym kroku spotyka się tutaj ślady życia.

Obok szakali, antylop czy gemsboków, żyją tu strusie, surykatki, nosorożce, lwy i słonie i nawet wysokie żyrafy. Na plażach odpoczywają i rozmnażają się kotiki afrykańskie (uchatki karłowate). Bez wątpienia to jedno z najbardziej niezwykłych i interesujących miejsc na świecie. Duchy dawno wyschniętych rzek przecinają pofalowane równiny w kierunku wschodnim. Tylko raz na kilka lat, w czasie wyjątkowych opadów deszczu rzeki te wypełniają się wodą. Duże ilości wody wsiąka w piasek i przez długi okres wypełnia podziemne rezerwy. Jest to wystarczająca ilość wody dla niektórych gatunków drzew, głównie akacji. Ich dobrze rozwinięty system korzenny wykorzystuje pokłady podziemnych wód, a wąskie liście i cienkie konary tracą wskutek parowania niewielką jej ilość. Nazywa się je dumnie drzewami, w rzeczywistości wyglądają one bardziej niż bonsai z powodu wiatru i niesprzyjających warunków. Najsłynniejsze z nich to gatunek drzewa leadwood zwany przez tubylcze plemiona Herero omumborumbonga. Nic dziwnego, że tubylcy uważają je za święte. Inne drzewo często spotykane na Wybrzeżu Szkieletów to kanniedood. Jego soki wydzielają charakterystyczny zapach dlatego są stosowane przez kobiety ze szczepu Himba jako perfumy.

Relacja z wycieczki do: Wybrzeża Szkieletów

Relacja z wycieczki do: Przelot nad Wybrzeżem Szkieletów