Tajemnicze wzgórza Tsodilo na Kalahari


Tsodilo Hills w Botswanie

Wzgórza Tsodilo - są to stanowiska archeologiczne w Botswanie, od 2001 roku wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Do niedawna jedyne miejsce w Botswanie uznane przez UNESCO, w 1914 roku dołączyła do niego Delta Okawango.

Na powierzchni ponad 10 km² występuje około 4500 malowidel naskalnych Buszmenow. Można tam zobaczyć odcisk kolana w skale, gdzie klęczał "Anioł Stwórca".

Tsodilo Hills tak jak każde miejsce UNESCO ma centrum informacyjne, znajduje się tutaj też niewielkie muzeum z tablicami zawierającymi opinie turystów o Tsodilo. Większość osób uznało za fascynujący Female Hill (żeńską górę), czyli miejsce z malowidłami naskalnymi Buszmenów. Jest to łagodne wzniesienie w odróżnieniu od Male Hill (męska góra) wysokiego i ostrego. Zdziwiła mnie wiadomość że było tutaj duże jezioro i żyjący tutaj Buszmeni specjalizowali się w łapaniu ryb zaostrzonym kijem. Centrum informacyjne podaje że jezioro istniało w różnych czasach od 22500 do 7500 lat temu. Musiało to być rajem dla Buszmenów. Starzy ludzie opowiadają że właśnie tutaj Anioł Stworzenia klęcząc dziękował Bogu za stworzenie świata. Co za niezwykłe miejsce? Wielu zna to dzięki niezwykle bogatej kolekcji malowideł naskalnych (4000 rysunków w 400 miejscach), inni dlatego że Laurens van der Post uczyniła to miejsce sławnym.

Olbrzymia skała pełna sztuki Buszmenów do tej pory nazywana jest Van der Posts Panel. Tsodilo zachęca do zachowania ciszy i skupienia. Kiedy podziwialiśmy w skupieniu sztukę Buszmenów, podszedł do nas kurator, Geoffrey Matlapeng. Zapytaliśmy go o drogę do malowidła z nosorożcem, gdzie jest ślad odciśnięty przez Anioła Stwórcę. Powiedział że możemy tam pojechać naszym samochodem, weźmiemy z nami przewodnika. Buszmeński przewodnik zaprowadził nas do rysunku nosorożca, było to warte zobaczenia. Następnie razem z Geoffrey pojechaliśmy w długą przejażdżkę, głęboką, piaszczystą drogą wzdłuż skał piaskowca przyjmujących złoty kolor w promieniach zachodzącego słońca.

Weszliśmy w długą dolinę obok Żeńskiej Góry, szliśmy wyżej i wyżej, zatrzymując się przy niektórych malowidłach. Niespodziewanie znaleźliśmy się przy miejscu gdzie klęczał Anioł Stworzenia, odcisk w skałach pasujący do kształtów postaci. Geoffrey ukląkł w odcisku, pasuje dokładnie. Trochę dalej zatrzymaliśmy się przy kopalni hematytu, dowiedzieliśmy się czegoś, czego do tej pory nie wiedzieliśmy. Buszmeni kopali hematyt i używali go do ozdabiania swojego ciała.

Trudna do przejścia, piaszczysta ścieżka, wspina się w górę i opada w dół do jaskini (Cave of the Flickering Serpent), uformowana przez zapadłą skałę. Cała skalna ściana ma wiele zagłębień (otworów), różnego kształtu i głębokości, z reguły podłużne. Prawdopodobnie, zostało to zrobione przez człowieka. Zadajemy sobie pytanie, w jaki sposób? Po co? Jakich używano narzędzi? Czy miały ostrza diamentowe? Jakie znaczenie miała ta ściana i co symbolizowała? Geoff powiedział nam że Sheila Coulson z University of Chicago zasugerowała teorię że jest to Jaskinia Migoczącego Węża (Cave of the Flickering Serpent).

Otwory wydają się poruszać w świetle z ogniska. Czy było to miejsce gdzie szamani zbierali się na specjalne uroczystości? Czy ludzie tutaj mieszkali i obserwowali jak skała ożywa? Geoff powiedział nam że kiedyś przyjechała tutaj grupa z Anglii należąca do pewnego rodzaju kultu węża żeby odbyć swoje rytuały. Geoffrey zgodził się pod warunkiem że może być obecny podczas obrzędu. Uznał to wszystko za dziwne i nieszkodliwe. Nazywa się to też Jaskinią Białego Nosorożca, tam jest rysunek nosorożca i żyrafy, dodał Geoffrey. "Kiedy wyszliśmy z jaskini, czuliśmy że byliśmy w innym świecie".