Park Narodowy Sperrgebiet


Sperrgebiet w Namibii

Sperrgebiet powstał w 2010 roku i już zdołał zmienić nazwę na Tsau//Khaeb, w języku nama znaczy "głębokie, piaszczyste gleby" co w pełni oddaje rzeczywistość.

Ponieważ do tej pory istniał ścisły zakaz wjazdu do Sperrgebiet, cały ten teren o powierzchni 26 tys. km² nie został zmieniony przez ingerencję człowieka poza 5% terenu, gdzie prowadzone były prace wydobywcze. Odwiedzenie takiego miejsca daje nam bardzo unikalną w dzisiejszych czasach możliwość zobaczenia miejsc w stanie, w jakim znaleźli Afrykę pierwsi odkrywcy. Czy nie wydaje się to Państwu romantyczne?

W 1908 r. fala gorączki diamentów przetoczyła się przez południowo-zachodni zakątek dzisiejszej Namibii. Wszystko zaczęło się trochę dalej na północ, na pustyni niedaleko Lüderitz. W apogeum diamentowej gorączki szampan był tańszy niż woda (która musiała zostać sprowadzana z Kolonii Przylądkowej), a diamentów było na tyle, że świeciły w świetle księżyca. W tym samym roku, w którym odkryto pierwszy diament, niemiecki rząd kolonialny ogłosił obszar - 250 kilometrów długości i 100 kilometrów szerokości — jako Sperrgebiet, obszar dobrze strzeżony w celu ochrony najbogatszych pól diamentowych na świecie. Jedyne prawa do prowadzenia poszukiwań zostały przyznane Deutsche Kolonialgesellschaft für Südwestafrika. Po II wojnie światowej odkryto większe pokłady diamentów aluwialnych w ujściu rzeki Oranje, a w 1936 r. Consolidated Diamond Mines of South West Africa (CDM), uzyskały wyłączne prawa poszukiwawczo-wydobywcze założyły osadę dla górników. Początkowo kilka rozproszonych domów, przez lata przekształciło się w miasto-oazę o nazwie Oranjemund.

Od 2010 roku turyści mogą zwiedzać samochodami 4X4 nowo powstały Park Narodowy Sperrgebiet w zachodniej Namibii w obecności przewodników z Lüderitz. Teren ten jeszcze długo nie będzie dostępny do samodzielnego zwiedzania. Park rozciąga się 320 km na północ od ważnych terenów podmokłych chronionych- objętych opieką przez międzynarodową organizację- Ramsar Convention. U ujścia rzeki Oranje, obejmuje rozległe piaszczyste piaski i obszary wydmowe, góry, inselbergs i żwirowe równiny, do około 70 km na północ od Lüderitz. Cały ten obszar był zamknięty dla ludzi po odkryciu tutaj diamentów w roku 1908.

Powstał nawet 100 km długości odcinek szosy asfaltowej na północ od Rosh Pinah. Doskonały skró do Namibii przez West Coast.

Naczelny strażnik parku, Trygve Cooper powiedział, że wycieczki pod opieką znających ten teren przewodników powinny stać się możliwe pod koniec pierwszej połowy tego roku. Wycieczki będą trwały od jednego do trzech dni i będą się rozpoczynać w Rosh Pinah, Oranjemund, Aus i Lüderitz. Będą one organizowane przez ludzi sprawujących opiekę nad tym terenem.

Nikt nie wie dokładnie, kiedy wjazd do Tsau//Khaeb będzie bez restrykcji, zależne jest to od zmiany lokalnego prawa dotyczącego diamentów i zabraniającego wstępu do niektórych miejsc na terenie Namibii. Inne możliwe formy zwiedzania, jakie są planowane to piesze wędrówki wzdłuż ściśle wyznaczonych tras, odwiedzenie miejsc historycznych, starych kopalni diamentów, wraków statków i kolonii fok.

W szczególności park słynie z wyjątkowej różnorodności biologicznej roślin, szczycąc się największą różnorodnością sukulentów na świecie. Po wiosennych deszczach eksplodują w obfitości kolorów, ożywiając w inny sposób surowy krajobraz. W opuszczonych górniczych miastach Bogenfels i Pomona, gdzie stary cmentarz stopniowo jest pochłaniany przez piasek, a wiatr regularnie wieje latem 60 km / h, wywołując gwałtowne burze piaskowe, poczujemy dawną atmosferę.

Dużą atrakcją będzie odwiedzenie krateru meteorytowego Roter Mamm, o średnicy 2.5 km. Miasteczko Oranjemund, do tej pory można było odwiedzić tylko za pisemnym pozwoleniem z policji. Warto przyjechać i zobaczyć to fantastyczne miejsce.

Teoretycznie, by odwiedzić Oranjemund musisz przyjechać tutaj w biznesie lub mieć zaproszenie od mieszkańca miasta. Na szczęście, dwa pensjonaty zaproszą cię i wypełnią wszystkie wymagane dokumenty, jeśli zarezerwujesz u nich pokój.

Ogrodzenie diamentonośnego terenu Sperrgebiet

Ogrodzenie z kolczastego drutu przypominające nam że Park Narodowy Sperrgebiet był do niedawna ściśle strzeżonym terenem.

Oranjemund czy warto odwiedzić?

Po przekroczeniu Mostu Ernesta Oppenheimera, na rzece Oranje między RPA i Namibią, jedziemy krótki kawałek przez pustynię, usianą znakami ostrzegawczymi ze strusiami i gemsbokami. Droga z drzewami jest miłym zaskoczeniem, podobnie jak życzliwość mieszkańców. Miasteczko zadbane, szosy z rondami. Na ulicach spotkać można gemsboki, szakale, hieny brunatne i strusie. Nic w tym dziwnego, Oranjemund leży między pustynią a Parkiem Narodowym Tsau//Khaeb.

Wzdłuż rzeki Oranje i jej delty (Ramsar Wetland) spotyka się białe pelikany i flamingi. W 1936 r. Skonsolidowane kopalnie diamentów południowo-zachodniej Afryki (CDM), zaczęły budowę miasteczka dla swoich pracowników. W czasach swojej świetności mieszkało tutaj tysiące pracowników, w tym robotnicy budowlani, specjaliści i pracownicy przybywający tutaj na kontrakty. Pomimo że to samotna oaza na pustyni, życie nie było nudne. Bogata korporacja nie szczędziła pieniędzy, by poprawić jakość życia swoim ludziom. Jedną z popularnych rzeczy do zrobienia było dołączenie do jednego z około 40 klubów. Czasami było to oparte na korzyściach społecznych, przykładowo, klub nurkowy miał najlepszą imprezę na koniec roku, gdzie podawano ogromne raki, a klub fotograficzny pozwalał na wejście do starych miast-duchów na pustyni i do jaskiń Bogenfels.

Wielu mieszkańców była członkiem około dziesięciu klubów, gdzie aktywnie udzielali się w dwóch a do reszty należeli ze względu na organizowane przyjęcia, bale i i inne atrakcje. Dzięki dobrym szkołom, pomocy medycznej i mieszkaniom, ludziom żyło się bardzo dobrze. To małe, pustynne miasto szczyciło się kilkoma rekordami. Przykładowo, 0,94 kilometra długi most Sir Ernesta Oppenheimera, był najdłuższym prywatnym mostem na półkuli południowej. Była tutaj także druga w świecie po amerykańskiej armii flota maszyn do robót ziemnych. Przyjezdni byli oszołomieni skalą robót tutaj prowadzonych, było to swego rodzaju dzieło sztuki. Wykwalifikowani pracownicy rekrutowani byli z całego świata, przynosząc doświadczenie i wiedzę. Wielu z nich pozostało na stałe, podobnie jak wielu robotników Owambo z północy kraju. Dziś Oranjemund ma zróżnicowaną i zintegrowaną społeczność.

Dla turystów Oranjemund to nie tylko historia wydobycia diamentów, to także ogromna różnorodność biologiczna na skalę światową. Delikatny biom sukulentów Karru łączy się z morzem i z rzeką plus unikalny park narodowy. Warto zobaczyć ruiny Hohenfels, posterunek policji z przełomu XX wieku. Rezerwat przyrody Swartkops z widokiem na deltę rzeki Oranje, gdzie kończy się najdłuższa rzeka w Afryce Południowej. W 2016 roku na jednej z suchych już lagun odkryto portugalski statek z XVI wieku Bom Jesus.