Opinie klientów


Opinie turystów o Africangamesafari

Panie Waldemarze,

kilka dni temu wróciłyśmy z Afryki. Chciałabym bardzo serdecznie Panu podziękować. Wyjazd był fantastyczny, po prostu brak mi aż słów, wspaniałe miejsca, świetni ludzie, rewelacja. Chciałabym jednocześnie poprzez Pana poprosić o przekazanie podziękowań dla obydwu przewodników a mianowicie dla Pascah Rupiyi i Kennedyi-ego , którzy nas prowadzili i karmili. To wspaniali ludzie. Odpowiedzialni, fachowi, mądrzy. Jeszcze raz bardzo dziękuję. Mam nadzieję, że może jeszcze uda mi się z wami gdzieś pojechać. pozdrowienia Kasia

Panie Waldku.

Przygoda, która przytrafiła nam się na koniec wyprawy była niesamowitym przeżyciem (Awaria ciężarówki) Nigdy nie wątpiłem, że wszystko będzie dobrze ale emocji było sporo. Wyprawę oceniam bardzo wysoko. Przeżycia jakie tam doznałem, rzeczy których doświadczyłem, przyrodę którą poznałem, ludzi których spotkałem już nigdy nie zapomnę. Oczywiście można by trochę ponarzekać ale nie ma to sensu bo to co otrzymałem było tak niesamowite, że nic nie jest to w stanie zakłócić i zmienić. Dużo rzeczy mnie zaskoczyło, nie spodziewałem się tego ale cały urok takich wypraw polega na tym, że poznaje się nieznane. Warunki transportu były dobre nawet nie przypuszczałem, że taką ciężarówką można tak fajnie podróżować. To, że wybraliśmy wersję droższą było strzałem w dziesiątkę. Spotykaliśmy ludzi z tej drugiej wersji i mieliśmy relacje jak ciężko znosi się nocne zimno. Po za tym mieliśmy inne fajne atrakcje z tym związane. Jedyne co mi brakło to Wybrzeża Szkieletowego z wrakami statków i widziałem dosłownie parę baobabów. Ale tak jak powiedziałem wcześniej było super. Dziękuję Panu za pomoc w organizacji wyjazdu. Pewnie za jakiś czas będziemy chcieli kontynuacji tej wyprawy, więc nie mówię żegnam tylko do następnego razu, gdy skontaktuje się ponownie z Panem. Tymczasem życzę wszystkiego co najlepsze. Piotrek

Wysłano ze smartfonu Sony Xperia™

Wyjazd był super naprawdę bardzo fajny. Trafiliśmy na bardzo sympatycznych ludzi zarówno w obsłudze jak i współtowarzyszy podróży. Jedyna uwaga to brak informacji co do godzin wyjazdu z Vic falls na następną wyprawę do Zimbabwe nikt nic nie wiedział i biuro nie odbierało telefonu . Dziękujemy bardzo na pewno skorzystamy ponownie. Piotr

Witam Was Kochani !

No więc było cudownie i ekscytująco. Namibia jest piękna, zawsze to wiedziałam i się nie zawiodłam. Zrobiłam ponad 10.000 zdjęć ! No ale wiele z nich jest do wyrzucenia, bo ponieważ widoki podczas przemieszczania się samochodem były piękne i co chwila się zmieniały, no to ja robiłam zdjęcia z samochodu, przez szybę.
Mieliśmy bardzo dobrego przewodnika, Zenzo, i babkę do gotowania również rewelacyjną, Thembi. Oboje są z Zimbabwe i oboje są rewelacyjni. Najlepsi przewodnicy jakich poznałam i widziałam w życiu. Nikt z grupy (było nas 25 sztuk) nie został okradziony ani się nie rozchorował.
Thembi gotowała nam pysznie, chociaż mi afrykańskie jedzenie jednak nie służy (mam alergię pokarmową i cały czas miałam podrażnioną skórę na twarzy chyba od tych pikantnych przypraw). Ale potrafi robić świetne rzeczy w takich trudnych kempingowych warunkach i o ogóle jest kochana.
Ale jednak było tez ciężko, bo nie wiedziałam, ze te namioty są takie ciężkie, nie mogłam nawet go unieść. Rozkładanie i składanie ich tez nie jest lekkie, a rozłożenie go i złożenie samemu w 38 st. upale to naprawdę wyczyn, przynajmniej dla mnie. Na filmie ten namiot nie wydaje się taki ciężki. Ale podróże z akomodacją w lodgach dla mnie jednak odpadają. Zenzo mówił mi, ze nie są takie fajne jak te kempingowe, ze ludzie są mniej fajni i ze program jest mniej ciekawy. Tak więc, pomimo, ze namioty są męczące, to następny mój wyjazd będzie tez kempingowy. Z jednej rzeczy tylko byłam nie zadowolona, a mianowicie to, ze w Deadvlei byliśmy tylko 30 min. To jest unikat na skalę światową i być tam tylko 30 min. to świętokradztwo. A byliśmy tam tak krótko, bo spieszyliśmy się na kemping Botsman, gdzie mieliśmy spacer z Buszmenem o godz. 17-tej. A ten Buszmen chyba ma rozdęte ego, bo chciał opowiadać nam tak ciekawe historie, ze aż ściemniał. Nawet na zdrowy rozsądek, słuchając tego co opowiada, to nie może być prawda. Potem mieliśmy jeszcze dwa inne spacery z Buszmenami i kiedy im powiedzieliśmy co nam tamten opowiadał, to byli zdziwieni i nie potwierdzili jego historii. Powiedzieli, ze po raz pierwszy słyszą coś takiego. Tak więc, kosztem tego przecudnego miejsca, do którego pielgrzymują turyści z całego świata, słuchaliśmy bzdur jakiegoś faceta, który miał potrzebę zaistnienia w naszych umysłach. Nawet dobrze się tam nie rozejrzałam, bo miałam do wyboru: albo robić zdjęcia albo się rozglądać. Tam trzeba być min. 2 godziny, a najlepiej 3.
Cudownie było też w Delcie Okawango, no i głaskałam lwa w Vic Falls !!! Jeszcze wciąż to przezywam - przesyłam zdjęcie. Śliczny kiciuś. No i wszyscy mi zazdroszczą !
No rozchorowałam się pierwszego dnia, w Kapsztadzie, następnego dnia wyglądałam jak Zombi, ale mi przeszło po 3 dniach. Potem przez całą wycieczkę uważałam na siebie, żeby się znowu nie rozchorować i było O.K. Waldku, Kapsztad jest piękny i miałyśmy cudowny dzień. Hotel był tez fajny, wszystko było fajne. Basia

Witam Panie Waldemarze,

tak, dotarliśmy już bezpiecznie do domu. Jesteśmy bardzo zadowoleni z wycieczki. Miejsca, które odwiedziliśmy w pełni spełniły nasze oczekiwania. Program był dosyć intensywny, ale właśnie o to chodziło. Wycieczkę Cape Town - Victoria Falls możemy polecić każdemu. Dziękujemy za pomoc w organizacji wyjazdu. Chcieliśmy też z osobna podziękować za pobyt w Kapsztadzie. Pomimo opóźnionego samolotu udało nam się zobaczyć wszystko to co chcieliśmy. Było super. Dzięki wielkie :) Wojciech
Przepraszam,że nie napisałem wcześniej,ale jeszcze dochodzę do siebie.Wyjazd przebiegł bez większych problemów,chociaż o mały włos nie dotarłbym do Kapsztadu,ale to już raczej wina linii lotniczych i lotniska w Londynie.Do bramki dosłownie biegłem i nie zamknęli mi jej chyba tylko dlatego,że musieli by wyładować mój bagaż. Jeśli chodzi o samą wycieczkę to przebiegła dość sprawnie i jedyne czego nie wspominam miło to spływ kajakami po rzece Oranje,ale był to fakultet i nikt nie zmuszał mnie do tego.Jeśli chodzi o język to nie było tak źle,bo było dwoje Czechów,z których jeden mówił bardzo dobrze po polsku,więc jak czegoś nie rozumiałem to on mi przetłumaczył.Ogólnie grupa była w porządku,pomagaliśmy sobie wzajemnie.Przewodnicy także super.Pogoda również dopisała,chociaż noce były już chłodne.Te 20 dni zleciały mi nawet nie wiem kiedy.Była to z pewnością podróż mojego życia i chciałbym podziękować Panu za namówienie mnie na ten wyjazd. Pozdrawiam Piotr